Brać XTX! GSR ma jedną jedyną przewagę nad XTX - można szybciej przelecieć nudną dojazdówkę autostradami. Ale te "szybciej" może kosztować bardzo słono, bo mandaty w Słowacji i Węgrzech są "trochę" wyższe niż w PL i z planowanych 1100zł budżetu, może się zrobić 2500zł

Sama jazda po winklach na Transalpinie i Transfogarskiej wg mnie lepsza będzie na XTX, bo to nie tor, tylko trasa uczęszczana kamperami przez niemieckich emerytów i w sezonie niema co liczyć na fajne zapierniczanie, bo co rusz trafi się zawalidroga, który co zakręt to musi zwolnić, otworzyć szybę i cyknąć słitfocię. W tym momencie XTXem można objechać delikwenta poboczem, GSRem nie bardzo
Warto też wiedzieć, że oba transy są jakkolwiek ciekawe tylko w górnym etapie, powyżej powiedzmy 1000-1200m, gdzie nie jedzie się w lesie z niespodziankami typu strumień ze żwirem w środku zakrętu. A w takim wypadku, jadąc tam XTXem na lekko terenowych oponach, można się pokusić o skrót przez Strategic Road lub rezerwat Polovragi
Po zaliczeniu standardów gór Fogarskich można zaliczyć kilka świetnych ścieżek na północy kraju, prawie zupełnie nie odwiedzanych przez wspomnianych emerytów. Tyle, że na GSR człowieka wytrzęsie tam za wszystkie czasy, bo jakoś dróg o wiele gorsza, czasami wręcz ich brak. Ale można wbić się do pensjunów na szczytach gór, np. na Retitis (stacja meteo, od 2013 działa również jako schronisko) - wstajesz rano, wychodzisz na ganek z kawą i masz widok na dolinę z 2000m.
Podsumowując:
- chcesz się po prostu przejechać, jedź czym kolwiek
- chcesz zwiedzić, jedź czymś co potrafi zjechać z asfaltu