W praktyce , nie wolno dać się złapać
(raz wpadłem w łapankę z bratem . Udało nam się 2 razy zwiać , a za 3 razem dorwali nas w potoku (nie lesie) , mnie mogli skoczyć bo miałem zarejestrowany i ubezpieczony (tylko upss gdzieś zgubiła mi się tablica rejestracyjna - a cały czas była ) , gorzej z bratem bo potrącił funkcjonariusza straży granicznej . Moto bez papierów (dobrze że dorwali nas w potoku , więc tam mógł być niezarejestrowany he he he . Za wjechanie podczas ucieczki w pogranicznika i małe poturbowanie dostał mandat 800 zł. Oczywiście dopilnowali abyśmy wrócili na przyczepce.
Maja rada na jazdę w lesie- nigdy nie gasić motocykla a jak już to zostawiać w pełnej gotowości. U nas w większości łapią "stojące" motocykle, tych w ruchu nawet nie próbują zatrzymywać