Coś się kończy....
: 21 wrz 2014, 21:42
Jak niektórzy już wiedzą po doskonałym dla mnie oraz mojego motocykla zlocie, jechałem do domu mocno rozbity.
Niestety na mój przyjazd nie mógł doczekać się inny (świeży) użytkownik naszego forum (Gromada). Po dopełnieniu formalności wydarło mi pół serca i porwał (niestety na zawsze) mojego ukochanego osiołka.
eRka sprzedana.
To był dla mnie kawał historii, przeżyliśmy razem wiele wspaniałych chwil, dzięki Yamaszce poznałem wielu wspaniałych ludzi i kumpli na resztę życia.
Dziś nawet za mocno nie chciała wracać do domu:
Z forum oczywiście nie uciekam... któż inny rozdawałby ostrzeżenia.

Niestety na mój przyjazd nie mógł doczekać się inny (świeży) użytkownik naszego forum (Gromada). Po dopełnieniu formalności wydarło mi pół serca i porwał (niestety na zawsze) mojego ukochanego osiołka.
eRka sprzedana.
To był dla mnie kawał historii, przeżyliśmy razem wiele wspaniałych chwil, dzięki Yamaszce poznałem wielu wspaniałych ludzi i kumpli na resztę życia.
Dziś nawet za mocno nie chciała wracać do domu:
Z forum oczywiście nie uciekam... któż inny rozdawałby ostrzeżenia.
