Urlopowa wyprawa
: 13 lip 2010, 17:29
Hej 
Chciałbym opowiedzieć o swojej wycieczce nad morze. Wyprawa 7 dniowa, ale było super
A więc.......
Załoga: Ja-TENERE
, Brat z żoną-Suzuki Freewind, Kumpel z żoną-Kawasaki KLE500, Kumpel z roboty- Suzuki GS500F.
Trasa: Warszawa-Lipno-Malbork-Władysławowo-Hel-Trójmiasto-Golub Dobrzyń-Warszawa.
Wystartowaliśmy w sobote 3 lipca o 9 rano. Przystanek u bratowej na działce pod Toruniem. Tam byliśmy do poniedziałku. Ale... jak to na działce był grany grill i oczywiście browar
. Działka jest nad jeziorem więc było też moczenie. Oczywiście sporo lachonów na plaży
. Miejscowe gówniarstwo próbowało zwrócić na siebie uwage przejazdami przy plaży na skuterach. Więc i ja pokazałem co to znaczy YAMAHA!!!!. Wybujała wyobraźnia spowodowała że cała plaża była zainteresowana przejazdem szaleńca na ciężkim sprzęcie
. Niestety żadnych lachonów nie zapoznałem :(
Poniedziałek: rajd na Malbork. Po dojechaniu bracina stwierdził że zgubił jeden kluczyk od kufra, więc zamiast zwiedzać zamek szukaliśmy ślusarza. Po 1,5 godzinie szabrowania kufer został otwarty oraz dorobiono kluczyk. Kufrowa impreza 60PLN. Ze 2 godziny zwiedzaliśmy zamek i wieże. Do Władysławowa dojechaliśmy około 21. Szybki skok do sklepu i dzień zakończony skrzynką browaru
.
Wtorek: Wprawa na Hel. Po drodze grane było muzeum wojenne. Czołgi , bomby. miny i karabiny. Rewelacja
. Na Helu obiad i zwiedzanie plaży
. W drodze powrotnej zwiedziliśmy bunkry w Jastarni. Fajne były te które na samej plaży stoją. Dzień zakończony flaszką i browarami 
Środa: W planach Trójmiasto. Pojechali twardziele. Ja, brat i kumpel. Bratowa i i koleżanka powiedziała że już mają gdzieś te jazdy i idą się opalać a drugi kumpel stwierdził " że jakoś nie może jeszcze jeździć motorem"
. Byliśmy na Westerplatte, a potem skok na Gdynie. Zwiedzanie Daru Pomorza, na Błyskawice się spóźniliśmy.Swoją drogą co za baran wymyślił żeby muzeum było otwarte wsezonie do 16???????. Potem obiad i powrót na mecz
. W Gdańsku by mnie ze 3 razy skasowali ale jakoś szczęśliwie udało się wrócić do domu. Wieczorem mecz i browary
.
Czwartek: Zwiedziliśmy już w komplecie Groty Mechowskie i Zamek pod Władysławowem i o 14 na plaże. A wieczorem flaszka
Piątek: Cały dzień plaża i browary
Sobota: Powrót do domu. Najgorsze było założyć ciuch motorowe na spiczoną słońcem skóre. Tragedia, ale jakoś się udało i ruszuliśmy. Powrót był szybszy bo pojechaliśmy autostradą. Całkiem nieźle szło jechać z kuframi. Przelotowa na autostradzie 120-130 km/h.
Po drodze odwiedziliśmy Golub-Dobrzyń. Był tam Turniej rycerski. Połaziliśmy ze 2 godzinyi w droge.
Cała wyprawa wyszła 1360 km. Wyliczyłem sobie że średnie spalanie miałem 4,4 litra na sto.
Ot i taka cała moja wyprawa
Chciałbym opowiedzieć o swojej wycieczce nad morze. Wyprawa 7 dniowa, ale było super
A więc.......
Załoga: Ja-TENERE
Trasa: Warszawa-Lipno-Malbork-Władysławowo-Hel-Trójmiasto-Golub Dobrzyń-Warszawa.
Wystartowaliśmy w sobote 3 lipca o 9 rano. Przystanek u bratowej na działce pod Toruniem. Tam byliśmy do poniedziałku. Ale... jak to na działce był grany grill i oczywiście browar
Poniedziałek: rajd na Malbork. Po dojechaniu bracina stwierdził że zgubił jeden kluczyk od kufra, więc zamiast zwiedzać zamek szukaliśmy ślusarza. Po 1,5 godzinie szabrowania kufer został otwarty oraz dorobiono kluczyk. Kufrowa impreza 60PLN. Ze 2 godziny zwiedzaliśmy zamek i wieże. Do Władysławowa dojechaliśmy około 21. Szybki skok do sklepu i dzień zakończony skrzynką browaru
Wtorek: Wprawa na Hel. Po drodze grane było muzeum wojenne. Czołgi , bomby. miny i karabiny. Rewelacja
Środa: W planach Trójmiasto. Pojechali twardziele. Ja, brat i kumpel. Bratowa i i koleżanka powiedziała że już mają gdzieś te jazdy i idą się opalać a drugi kumpel stwierdził " że jakoś nie może jeszcze jeździć motorem"
Czwartek: Zwiedziliśmy już w komplecie Groty Mechowskie i Zamek pod Władysławowem i o 14 na plaże. A wieczorem flaszka
Piątek: Cały dzień plaża i browary
Sobota: Powrót do domu. Najgorsze było założyć ciuch motorowe na spiczoną słońcem skóre. Tragedia, ale jakoś się udało i ruszuliśmy. Powrót był szybszy bo pojechaliśmy autostradą. Całkiem nieźle szło jechać z kuframi. Przelotowa na autostradzie 120-130 km/h.
Po drodze odwiedziliśmy Golub-Dobrzyń. Był tam Turniej rycerski. Połaziliśmy ze 2 godzinyi w droge.
Cała wyprawa wyszła 1360 km. Wyliczyłem sobie że średnie spalanie miałem 4,4 litra na sto.
Ot i taka cała moja wyprawa
