Skoro lubicie czytać w zimowe wieczory to narazie dodaje relacje z Bałkan (sorki ale żaden z uczestników nie jedzie na XT).
„Jak masz krowę, to hamuj. Jak masz psa, to nie hamuj!
Czyli nasza pierwsza bałkańska wyprawa motocyklowa!”
Pomysł do wyjazdu powstał w styczniu 2014 r. Pierwotnie mieliśmy jechać dookoła Morza Czarnego i Gruzji, jednak przez sytuację na Krymie odpuściliśmy ten kierunek ( przez Turcję w obie strony byłoby za daleko i za drogo). Ostatecznie wybraliśmy, że będą to Bałkany. Na początku mieliśmy jechać we dwójkę na jednym motocyklu (KTM 990 Adventure), jednak w maju pojawiła się atrakcyjna oferta na zakup KTM Duke 200. Czasu do wyjazdu zostało mało, więc trzeba było nabić szybko pierwszy tysiąc i zrobić przegląd. Można też było przetestować jego optymalną prędkość przelotową (wyszło ok. 105 km/h) i czy nada się na tak daleki wyjazd. Konieczne też było doposażenie Diuka w stelaż, kufer i worek żeglarski, żeby pomieścić wszystkie klamoty. Ostatecznie pojechaliśmy w 3 osoby na dwóch Kaciach.
14 czerwiec – Rano zaczynamy się dopakowywać, bo w tygodniu praca na to nie pozwala. O godz. 11.00 ruszamy. Dziś jedziemy do Krakowa. Oczywiście z przystankiem w McDonalds w Radomiu. 5 min przed wyjazdem zaczyna kropić deszcz. Całą drogę towarzyszą nam chmury, ale nie pada. Przed Krakowem na niebie widzimy nadciągające czarne chmury, na jezdni pełno kałuż. Na szczęście gonimy burzę, a nie ona nas. Udaje się nie zmoknąć. Bardzo głodni wpadamy do Pizza Hut na królewską ucztę. Nocleg pod dachem u rodziny.
Dystans ok. 300 km

15 czerwiec – pobudka ok. 6 rano, o 7 wyjazd nad Balaton. Jest zimno, szaro i kropi lekki deszcz. W Chyżne kupujemy winiety Węgierskie (50 zł za 2 motocykle), naciągamy i smarujemy łańcuchy.


Droga ciekawa tylko na odcinku Słowackim, Węgry to już autostradowa nuuuda. Pogoda tego dnia poprawia się znacznie po wyjeździe ze słowackiego pasma górskiego.

Śniadanie jemy gdzieś na słowackim polu przy drodze. Pierwsze kanapki z PRZEPYSZNYM pasztetem Podlaskim! Ściągamy podpinki przeciwdeszczowe, bo naprawdę robi się ciepło.

Kolejne kanapki z jeszcze lepszą golonką jemy gdzieś na parkingu przy autostradzie przed Budapesztem.


Przez Budapeszt przejeżdżamy bez większych problemów, co jest dość dziwne, bo przez ostatnich kilka lat zawsze się tam gubiliśmy, a nawigacja wariowała. Nad Balaton, a konkretnie na kemping, do którego adres znaleźliśmy w Internecie przed wyjazdem, dojeżdżamy pod wieczór, zahaczając wcześniej o Lidla. Strasznie wieje i jest chłodno, więc się nawet nie możemy wykąpać w Balatonie. Na kolację full wypas. Fasolka po bretońsku zrobiona na kuchence turystycznej, zagryzana grubą pajdą chleba (Dorotka kroi hehe). Czeka nas pierwszy nocleg pod namiotem, na nowych samopopompujących matach marki „Keczucha”. Pierwszy problem, to wielkość namiotu. W 3 osoby się mieścimy, ale bagaże, ubrania czy kaski, ciężko jest już upchnąć...


Dystans 550 km.
16 czerwca – wyjazd ok. 10. Dziś w planie dojazd do Chorwacji. Dziś znów autostradowa nuda, na szczęście są to ostatnie kawałki autostrad, jakie mamy w planach. Dla zabicia nudy zakładam słuchawki i słucham muzyki – pomaga, droga szybciej leci. Plan zakłada znalezienie noclegu blisko jezior Plitvickich. Rano pogoda jest całkiem w porządku, nie za ciepło, nie za zimno… ale im dalej, tym gorzej. Przy zjeździe z autostrady na starą 1-kę (okolice Karlovaca) zaczyna padać deszcz. Robi się coraz zimniej. 3 km przed miejscowością Slunj widzimy kuszącą tabliczkę „wolne pokoje”. Właściciele bardzo mili i pomocni, do tego motocykliści.




Zaopatrujemy się w hit wyjazdu – Karlovacko cytrynowe. Zjadamy liofilizaty na obiadokolację i zastanawiamy się cały czas, czy następnego dnia idziemy zwiedzać jeziora Plitvickie, czy też nie. Będąc czwarty raz w Cro wypada je wreszcie zobaczyć, ale prognoza pogody pokazuje deszcz przez cały dzień. Zobaczymy rano…


Dystans 320 km.
p.s. To moja pierwsza foto relacja zamieszczana w necie więc proszę o wyrozumiałość










































































































































