Daremny serwis Jaw-Moto Katowice, Ubezpieczalnia i włamanie
: 19 sie 2015, 12:31
Witam,
podzielę się z Wami historią która trwa już od końca czerwca. Rozpocznę od przygody która nie dodaje +10 do lansu, czyli szlifa mojej tenerki właściwie pod domem. Tereska porysowana z prawej strony, jeszcze samochód przejechał po przednim zawiechu, kierownik cały i to się liczy. Zgłoszenie do ubezpieczalni (obowiązkowe AC, bo moto w leasing), moto zabrane do serwisu Jaw-Moto w Katowicach na naprawę bezgotówkową.
Pierwszy miesiąc przepychanek papierowych między mną, serwisem i TU Compensa. Serwis nic nie rozkręca bo TU musi klepnąć wycenę. Nie znam się, ale to pewnie jakieś procedury. W końcu po miesiącu zaczynają coś tam kręcić przy moto i okazuję się, że krzywe są jeszcze tarcze przód oraz lewa laga, co moim zdaniem można było sprawdzić jeszcze na motocyklu. Więc TU wysyła w sumie trzeci raz rzeczoznawcę, który robi wycenę. Wycena zostaje wysłana do yamahy, oczywiście jest zaniżona, więc Yama wysyła swoją do TU, a ta musi ją klepnąć. Cały proces trwa już 2 miesiące.
Teraz coś co wyszło dzisiaj:
Dzisiaj było włamanie do serwisu i zarąbali im wszystkie klucze z motocykli nowych i tych serwisowanych w tym mój, w sumie ponad z 50 sprzętów.
Zlot tuż tuż, a ja bez naprawionego moto, jeszcze z takim newsem dzisiaj. C**j mnie strzeli.
Ktoś miał jakieś przepychanki o odszkodowanie z AC i może służyć radą jak przyspieszyć proces na przyszłość?
podzielę się z Wami historią która trwa już od końca czerwca. Rozpocznę od przygody która nie dodaje +10 do lansu, czyli szlifa mojej tenerki właściwie pod domem. Tereska porysowana z prawej strony, jeszcze samochód przejechał po przednim zawiechu, kierownik cały i to się liczy. Zgłoszenie do ubezpieczalni (obowiązkowe AC, bo moto w leasing), moto zabrane do serwisu Jaw-Moto w Katowicach na naprawę bezgotówkową.
Pierwszy miesiąc przepychanek papierowych między mną, serwisem i TU Compensa. Serwis nic nie rozkręca bo TU musi klepnąć wycenę. Nie znam się, ale to pewnie jakieś procedury. W końcu po miesiącu zaczynają coś tam kręcić przy moto i okazuję się, że krzywe są jeszcze tarcze przód oraz lewa laga, co moim zdaniem można było sprawdzić jeszcze na motocyklu. Więc TU wysyła w sumie trzeci raz rzeczoznawcę, który robi wycenę. Wycena zostaje wysłana do yamahy, oczywiście jest zaniżona, więc Yama wysyła swoją do TU, a ta musi ją klepnąć. Cały proces trwa już 2 miesiące.
Teraz coś co wyszło dzisiaj:
Dzisiaj było włamanie do serwisu i zarąbali im wszystkie klucze z motocykli nowych i tych serwisowanych w tym mój, w sumie ponad z 50 sprzętów.
Zlot tuż tuż, a ja bez naprawionego moto, jeszcze z takim newsem dzisiaj. C**j mnie strzeli.
Ktoś miał jakieś przepychanki o odszkodowanie z AC i może służyć radą jak przyspieszyć proces na przyszłość?