Pierwszy wyjazd byl srednio udany bo zakopalem motocykl na 3/4 wysokosci tylnego i przedniego kola w bagnie....po 20 min szarpaniny, nieskonczonej ilosci bluzgow i darciu mordy na caly las.... udalo mi sie gada wytarabanic...
po tym jakze pouczajacym przezyciu stwierdzilem ze jednak to nie byl dobry pomysl jezdzic po takich bagnach (a juz w szczegolnosci samemu) to postaralem sie znalezc inna droge....tez lesna sciezka ale bez bagien.
Ale do mertitum....
Jadac lesna sciezka nie ma mowy zebym osiagnal taka predkosc aby wrzucic dwojke....w zwiazku z czym caly czas turlam sie 1-ka (a czasem nawet na pol sprzegla). Jako ze 1-ka raczej nie jest projektowana do jazdy przez dluzszy czas... to chce poznac wasze opinie jak Wy sobie radzicie.
Od razu mowie ze w offroadzie przejezdzilem w zyciu w sumie 1h ( z czego 20 min szarpalem motocykl z bagna)
